piątek, 17 września 2010

i po Tatrach


fot. M. Lewandowska






w piątek nie było szans na jakiekolwiek górskie działania,
lało, wszystko mokre.
Przez ten tydzień udało się zrobić 2,5 drogi.
Ogólnie to mało, ale sporo jak na fatalną pogodę.
No i pierwszy raz w Tatrach byłam na drodze o trudności VI+.

Efekty?:
- trochę górskich doświadczeń (w szczególności Zamarła Turnia dała nam w kość)
- całkowicie posiniaczone nogi
- rozerwane spodnie na tyłku
- zepsuty telefon (zamókł na Zamarłej)
- pocięte paluchy
- połamane paznokcie
- trochę rozwspinania i sporo nawdychanego świeżego powietrza

1 komentarz:

  1. Bilans piękny! W sumie zazdroszczę. Czułaś że żyjesz ;-)

    OdpowiedzUsuń