niedziela, 2 maja 2010

90 km roweru

mieliśmy z panem JK wyjechać na majówkę na rowery
ale ogrom zaległych prac, totalne zmęczenie
i wreszcie słabe prognozy pogodowe
ostatecznie zniechęciły nas do wyjazdu.

wczoraj sportowo był luz,
to przynajmniej dziś se popedałowałam,
i udało się nawet wstrzelić w okno pogodowe

pojechałam trasą:
Sadyba-Powsin-Słomczyn-Powsin-Słomczyn-Powsin-Sadyba
wyszło 90 km czyli dystans na połowce Ironman
nie żebym była taka mądra -
wcześniej zmierzyliśmy tę trasę jadąc samochodem.

zapisy z GPS-a:
dystans: 90 km 400 mśrednia pędkość ruchu: 24,3 km/h
prędkość max: 38,8 km/h
czas jazdy: 3h 44 min
czas postojów: 7 min

dobrze, że przejechałam sobie te 90 km,
nie jechałam może na 100% możliwości,
ale przyznaję, że się zmęczyłam,
potwierdzają się zatem moje obawy,
że rower to mój najsłabszy punkt
i muszę nad tym najbardziej popracować.

aha, znowu z jedzeniem...
wyszłam na rower o 14:00
niby byłam po śniadaniu,
ale jakoś nie pomyślałam,
że 4 godziny jazdy to trochę długo
i że po drodze zgłodnieję
- miałam ze sobą jedynie 0,5 litra wody
wróciłam do domu i znów nie mogłam patrzeć na jedzenie,
ale ostatecznie cośtam w siebie wcisnęłam.

oczywiście nie warto się katować,
ale może przynajmniej zrzucę kilka kilogramów.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz